SŁOWO  NA  NIEDZIELĘ   


12 lipca 2026 – XV Niedziela Zwykła





Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą,
i uszy wasze, że słyszą.
Bo zaprawdę, powiadam wam:
Wielu proroków i sprawiedliwych
pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli;
i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli.



Jest takie ryzyko, że ziarno słowa Bożego pada na nie najlepszy grunt naszych serc. Potrzeba z naszej strony sporego wysiłku i wytrwałości, żeby do swego życia słowo Boże i je zachować. Czasem może nam się wydawać, że kiedy Bóg do nas mówi, to jakby „rzucał grochem o ścianę”… Ale jest też Jego obietnica, którą przypomina nam Izajasz: „Słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do mnie bezowocnie, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”.


Święty Brunon Bonifacy z Kwerfurtu, biskup - patron Diecezji Łomżyńskiej

urodził się w 974 r. w rodzinie grafów niemieckich w Kwerfurcie. W roku 995 został mianowany kanonikiem katedralnym w Magdeburgu. W roku 997 wraz z cesarzem Ottonem III udał się do Rzymu. Tu w roku następnym (998) wdział habit benedyktyńskiego mnicha. W roku 999 złożył śluby zakonne. W tym samym czasie zaprzyjaźnił się ze św. Romualdem, który miał już sławę świętego męża i ojca nowej rodziny zakonnej. W roku 1001 Bonifacy znalazł się wśród jego synów duchowych w eremie Pereum koło Rawenny. W tym samym roku jesienią udała się do Polski pierwsza grupa kamedułów z Pereum: Św. Jan i św. Benedykt. Misję tę zorganizował św. Romuald na prośbę cesarza Ottona III i króla polskiego. Do nich to miał się dołączyć Brunon. Dla wyjednania misji odpowiednich przywilejów papieskich, św. Romuald wysłał go do Rzymu. Papież Sylwester II chętnie udzielił wszystkich potrzebnych dla misjonarzy indultów. Brunon otrzymał także od papieża paliusz, a więc tym samym nominację na metropolitę misyjnego. Złożona sytuacja polityczna na terenie Polski sprawiła, że Brunon zatrzymał się we Włoszech, a potem na dworze cesarza. W 1005 r. udał się na Węgry, aby tam szukać pola dla swojej działalności. W roku 1006 był w Polsce. W 1009 roku udał się do Jaćwieży z wyraźnym zamiarem rozpoczęcia tam misji. Niestety, nie było mu dane dokończyć pomyślnie rozpoczętego dzieła. Według podania miał nawrócić nad Bugiem jednego z książąt jaćwieskich, Nothimera. Rywale księcia wykorzystali ten moment i pozbawili go władzy. Brunon zaś, z 18 towarzyszami, miał zginąć z ich ręki 9 marca 1009 roku, gdzieś w okolicach Pojezierza Suwalskiego.


Komentarz do pierwszego czytania

Izajaszowe czytanie, stanowiące tło dla Jezusowej przypowieści o siewcy, powstało około 550 lat przed Chrystusem. Wiedza o świecie, co oczywiste, była wówczas inna niż nasza, także w tym, co dotyczy zjawisk naturalnych: deszczu, śniegu i ich pochodzenia. Ale w tekście tym nie chodzi wyłącznie o wiedzę, ale przede wszystkim o mądrość płynącą z wiary w Boga, który stworzony przez siebie świat ma w swojej opiece. I nie pozostawia go samego, troszcząc się o jego wzrost.

Prorok Izajasz obraz nawodnienia ziemi i roślin przez deszcze i śniegi, porównuje do skuteczności słowa Bożego. Tak jak deszcze i śniegi nawadniają glebę, podtrzymując wegetację, użyźniają i zapewniają urodzaj, tak słowo Boże zasiane w duszy człowieka daje życie. I nigdy nie pozostaje bezowocne.

Użyty tu hebrajski termin dabar oznacza zarazem „słowo” oraz „czyn, działanie”. Za takim znaczeniem kryje się ważna idea: słowo ma wielką moc – słowem można zranić bardziej niż mieczem, ale i zbudować lepiej niż z cegieł. Boże słowo ma moc stwórczą (Bóg mówi i się staje), ale i moc zbawczą. Bóg poprzez swoje słowo może zmieniać świat i życie każdego z nas. Tylko jaki plon wyda ono w nas i jak na nie odpowiemy?

 

Komentarz do drugiego czytania

Rozdziały 5-8 Listu do Rzymian opowiadają szeroko o teraźniejszości i przyszłości ochrzczonych. Perykopa, stanowiąca dziś drugie czytanie, to sam koniec argumentacji Pawła, w którym Apostoł skupia się na temacie obecnych cierpień i przyszłej chwały. „Sądzę, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić” – pisze. Piękna teologia ukazuje, że na odkupienie i wybawienie Boże oczekują nie tylko ludzie, ale całe stworzenie, które „jęczy i wzdycha w bólach rodzenia”. Tak, jak tajemnica cierpienia dotyczy zarówno człowieka („my sami, którzy posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując przybrania za synów”), jak i świata (na przykład zwierząt), tak i tajemnica odkupienia dotyczy zarówno człowieka, jak i całego stworzenia. Dla Pawła, tak jak wcześniej dla Izajasza w pierwszym czytaniu, ważne jest, że Bóg troszczy się o całość swojego stworzenia, nie pozostawiając go bez opieki. Odnowa duchowa ludzkości nie może nie mieć wpływu na cały świat, który przeznaczony jest do tego, by stać się kosmosem, mającym swoje miejsce w chwale dzieci Bożych.

 

Komentarz do Ewangelii

Dzisiejsza ewangelia to sam początek rozdziału trzynastego Ewangelii według św. Mateusza, który zbiera nauczanie Jezusa w przypowieściach. Po opisanej przez Ewangelistę działalności publicznej Jezusa, Jego nauczaniu (np. Kazanie na Górze), licznych opisach uzdrowień, powołań uczniów i rozmaitych reakcjach na Jezusowe Słowo – Jezus zaczyna nauczać w przypowieściach. W kontekście ewangelicznej narracji jako całości ów nowy sposób nauczania, nowa strategia, wydają się reakcją na sprzeciw i wrogość wobec Jezusa. Jezus naucza w obrazach, które bliskie były mieszkańcom biblijnej Galilei. Przypowieść zawsze opiera się na jakimś obrazie, często zapożyczonym z życia codziennego (w tym przypadku życia rolniczego) i skłania słuchacza do odkrycia głębszego sensu duchowego. W tym znaczeniu jako odbiorcy przypowieści, jesteśmy zaproszeni przez Jezusa, jak ten tłum, który garnął się do Niego, do refleksji nad jej znaczeniem, na różnych poziomach, w różnych okolicznościach naszego życia.

Treść przypowieści o siewcy, doskonale znana, odwołuje się do równie znanego obrazu. Choć jej znaczenie dziś wydaje się nam dość oczywiste, uczniowie proszą Jezusa o jej objaśnienie, które pojawi się w Mateuszowej ewangelii nieco dalej. Nawiązując do dzisiejszego pierwszego czytania, można powiedzieć, że Słowo Boże jest jak ziarno. W Izajaszowej wypowiedzi, to ziarno Słowa nie może zostać bezowocne. W przypowieści Jezusowej ten obraz jest jakby rozwinięty: owoc ziarna Słowa może być różny, w zależności od okoliczności życia, w której się znajdujemy, w zależności od naszego przygotowania i otwarcia, a nade wszystko w zależności od wiary i zawierzenia Bogu. Są tacy, do których owo ziarno nie trafi i pozostanie bezowocne: jeśli trafi na drogę (gdzie wydziobią je ptaki), na ziemię skalistą (gdzie szybko wzeszły, ale powysychały, bo nie miały korzenia), między ciernie (gdzie ciernie zagłuszają Słowo). Jeśli jednak Słowo trafi na podatny grunt – wyda owoc, choć owoc będzie różny: stokrotny, sześćdziesięciokrotny, trzydziestokrotny. Ten plon jednakowoż ukazuje tryumf królestwa, nawet mimo sprzeciwu i trudności, jakich Jezus i Jego uczniowie zaczęli doświadczać. Obraz wzrostu, rozwoju królestwa będzie zresztą tematem także kolejnych Jezusowych przypowieści.


O stępiałych uszach i zamkniętych oczach

Zapewne wielokrotnie już rozważaliśmy Jezusową przypowieść o siewcy. Próbowaliśmy odszukać siebie samych w opisie tych różnych miejsc, na które pada rozsiewane przez rolnika ziarno. W przypowieści Jezusa glebą jest ludzkie serce. Może ono być jak droga, na której z powodu nieustannego ruchu nic nie ma szansy wyrosnąć; może być jak skała, w której nic nie zapuści korzeni; może być oplecione chwastami i cierniami trosk, które uniemożliwiają rozwój Boskiego ziarna; ale może być też ziemią żyzną dla Bożego słowa. I to jest niewątpliwie właściwy trop.

Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że to, czy czyjeś serce jest dla Bożego ziarna ruchliwą drogą, twardą skałą, płytkim humusem, plątaniną cierni i ostów, czy też żyzną glebą, nie jest jakimś losem, czymś raz ustalonym i niezmiennym, na co człowiek nie ma wpływu. Wręcz przeciwnie: kondycja gruntu, na który pada Boże słowo, nieustannie się zmienia – na lepsze lub na gorsze. Drogę można przecież wytyczyć inaczej, skała może zostać skruszona, ciernie i wszelkie inne chwasty można usunąć. Ale też żyzna gleba może zarosnąć, może zostać zdeptana i stwardnieć. Na takiej zachwaszczonej i zdegradowanej glebie ziarno Bożego słowa nie zapuści korzeni.

Warto zatem zapytać nie tylko o to, jaką glebą dla Bożego ziarna jest dzisiaj moje serce, to moje osobowe centrum, te głębiny mojej samoświadomości, w których podejmuję najważniejsze życiowe decyzje i gdzie rozstrzyga się to, jakim człowiekiem jestem. Warto zapytać także, jaką glebą się moje serce staje? Czy dzisiejsza żyzna gleba mojego serca nie twardnieje właśnie dlatego, że moje duchowe uszy są coraz bardziej stępiałe od nadmiaru bodźców i medialnego hałasu, a moje duchowe oczy tracą ostrość widzenia, bo pozwalam się oszołomić tym, co pstre i pociągające? A może wręcz przeciwnie: moje serce, które do tej pory było szczelnie oplecione gąszczem cierni wskutek powtarzającego się: „Dziś nie mam czasu, może jutro, za tydzień, kiedyś…”, odzyskuje swoją klarowność, bo coraz częściej daję Bożemu ziarnu czas, by zakiełkowało i chronię je, by nie zostało przytłumione? 

Ks. Marian Machinek MSF


MYŚL  TYGODNIA

Bóg szanuje naszą wolność, ale też nie zostawia nas samych z naszą słabością.