SŁOWO  NA  NIEDZIELĘ   


16 sierpnia 2026 – XX Niedziela Zwykła













O niewiasto, wielka jest twoja wiara;
niech ci się stanie, jak pragniesz!










Kobieto, wielka jest Twoja wiara. Konkluzja dzisiejszej Ewangelii.

Jezus przemierza ziemię pogan, Tyr i Sydon, dzisiejsze tereny Libanu. Zabiera nas w podróż niezwykłą między jednym a drugim rozmnożeniem chleba. Docieramy do ziemi pogan. Pojawia się Kananejka, która prosi za swoją córką, która potrzebuje uwolnienia, uzdrowienia, egzorcyzmu. Która potrzebuje Jezusa Mesjasza.

Ta niezwykła kobieta daje nam przykład modlitwy wytrwałej. Modlitwy, która dobija się o miłosierdzie. Która jest modlitwą skuteczną. Która nie przeraża się trudnościami. Używa wobec Jezusa tytułu mesjańskiego: „Panie, Synu Dawida, ulituj się nad nami”. Ulituj się nade mną, nad moją córką. Ona pada do stóp Jezusa. Ona oddaje Mu pokłon. Ona uznaje w Jezusie Mesjasza. Uznaje Zbawiciela.

Ta kobieta spoza Izraela jest dla nas przykładem wytrwałości, co jest nam dzisiaj bardzo potrzebne. Ona jest także potrzebna, żeby być otwartym na drugiego, który może do nas przybyć z różnej szerokości geograficznej, żeby razem, wspólnie szukać Jezusa.

Ks. Wenancjusz Zmuda


Komentarz do pierwszego czytania

Słowa Boga – „Tego-Który-Jest” są bardzo proste i dla „ludzi dobrej woli” zrozumiałe, co więcej, zawsze aktualne. „Zachowujcie prawo!” Czy w imperatywie Boga samego jest coś tajemniczego, niezrozumiałego? Tak, zachowujmy prawo przez Boga ustanowione, respektujące godność każdej osoby ludzkiej powołanej do życia przez Stwórcę, nie tylko do życia „tu i teraz”, ale „na wieki”, do życia wiecznego. „Przestrzegajcie sprawiedliwości!” Czy słowa te mogą rodzić jakąś wątpliwość? Na pewno są wielkim wyrzutem sumienia tych wszystkich, którzy nie oddają Bogu tego, co jest Jemu należne, wdzięczności, ufności, po prostu miłości. Dlaczego – pytamy uparcie – zachowywać mamy prawo i sprawiedliwość? Nade wszystko ze względu na nasze zbawienie, które nie jest jakąś baśniową wizją szczęścia, lecz faktem – wydarzeniem realnym.

Na drodze ku zbawieniu wszyscy ludzie są równi. Cudzoziemcy, którzy przyłączyli się do Jahwe, nie są już obcymi! Oni dojdą, dzięki Bożemu prowadzeniu na Świętą Górę spotkania człowieka z Bogiem. W tym miejscu horyzont spraw ludzkich spotka się z Bożym horyzontem. Odtąd dom modlitwy Boga stanie się miejscem bezpiecznym, w którym każdy będzie u siebie. Nikt, żaden lud, plemię, naród, nie jest obcym dla Boga.

 

Komentarz do drugiego czytania

Czasowe odrzucenie Izraela nie jest argumentem za antyjudaizmem, czy tym bardziej za antysemityzmem. Poznając dzieje biblijnego Izraela, zawsze „dotykamy” wielkiej tajemnicy „upadku” wybranych, upadku, który jednakże „przyniósł bogactwo światu”. Święty Paweł żywił eschatologiczną nadzieję. Ona stała się pewnością „zebrania” Izraela „w całość”. Będzie to cud, który wydarzy się w czasie znanym jedynie Bogu. „Cały Izrael” na powrót wezwany, zwołany i „zebrany” stanie się znakiem zbawczego działania Boga danym dla całej ludzkości.

Łaski, dobro postanowione przez Boga jest nieodwołalne. Bóg wierny człowiekowi uczy go wierności wobec Siebie. Naprzeciw nieposłuszeństwa człowieka jawi się Boże miłosierdzie. Jego adresatami są wszyscy bez wyjątku ludzie, zarówno ci z Izraela, jak i spoza. Boże miłosierdzie wyzwala człowieka z nieposłuszeństwa woli Bożej. Człowiek nigdy nie jest w stanie beznadziejności, zawsze „otacza” go bowiem Boże miłosierdzie. Wystarczy tylko je wspaniałomyślnie przyjąć.

 

Komentarz do Ewangelii

Ewangelista Mateusz opisuje niezwykłe spotkanie. Pan Jezus, syn Dawida, jako człowiek – Żyd, spotyka kobietę obcą dla Izraelitów – Kananejkę. Obcy, z innego plemienia, traktowani byli przez Żydów z pozycji wyższości. Nie byli oni nigdy uznawani za bliźnich, co miało szereg konsekwencji, w tym z zakresu moralności. Zło uczynione swoim było grzechem. Nie było takim, kiedy skierowane było ku obcym. Jezus piętnował takie podejście swoich do innych. Spotkanie Pana Jezusa z kobietą lekceważoną przez „wybranych” – Izraelitów, w ogóle odniesienie Jezusa do kobiet czasów religii biblijnego Izraela, było znakiem wiarygodności Jezusa jako Syna Bożego.

Kobieta kananejska przyszła do Jezusa z ogromnym bólem. Cierpienie córki tejże kobiety „dręczonej przez złego ducha” było jej niewypowiedzianą udręką. Ból najbliższych jest bardziej dramatycznym od własnego! Brak odpowiedzi Jezusa na krzyk rozpaczy matki zatroskanej o córkę nie był wyrazem obojętności, czy lekceważenia przez Jezusa. Milczenie Jezusa było najwyraźniejszą, najpełniejszą Jego odpowiedzią na przepastny dramat matki i córki. Uczniowie Jezusa, chociaż mieli własne rodziny, nie zdołali wniknąć i zrozumieć bólu, rozpaczy kobiety kananejskiej. Zamiast słów współczucia, zwykłej empatii pojawiło się wezwanie uczniów Pana, by niewiastę odprawić, czy inaczej mówiąc – przegonić. Jezus w tej chwili kompromitacji swoich uczniów podjął z nią rozmowę. Trudno dziś zrozumieć słowa Jezusa o chlebie odbieranym dzieciom i rzucanym psom oraz o szczeniętach – pieskach spożywających okruszyny spadające ze stołu. Język Jezusa był bardzo obrazowy, symboliczny, odwołujący się do codziennych doświadczeń Jego rozmówców. Obcy ma prawo do chleba i do jego okruszyn. Nikt nie może zabronić Jezusowi udzielać łask, pierwotnie przeznaczonych dla narodu wybranego. Dla Jezusa wszyscy ludzie – swoi i obcy, Żydzi oraz ci, którzy nimi nie są – wybrani zostali przez Boga. Kobieta kananejska udowodniła swoją wielką wiarę w Boga. Jej bezgraniczne zaufanie zaowocowało cudem uzdrowienia jej córki.


Wielka wiara

Przyznajmy, że jesteśmy trochę zmieszani, patrząc na początkową postawę Jezusa wobec tej nieszczęśliwej cudzoziemki. Jezus zdaje się być wobec niej niezrozumiale szorstki. Czyżby nie chciał jej pomóc? A jeżeli tak było, to dlaczego? Przestał być na chwilę dobry?

Scena ta staje się bardziej zrozumiała, gdy weźmie się pod uwagę to, co bywa określane jako Boża ekonomia zbawienia. Ewangelista Mateusz podkreśla to bardzo mocno, pokazując, że zarówno głoszenie Ewangelii, jak i znaki i cuda były początkowo skierowane do Izraela. Nie oznacza oczywiście, że zbawienie miało być zastrzeżone jedynie dla ludu wybranego i inne narody nie miały mieć do niego dostępu. Zbawienie zawsze było przeznaczone dla każdego człowieka i dla wszystkich ludzi, którzy je przyjmą, ale miało do nich dotrzeć przez to, że Izrael stanie się wreszcie tym, kim już zawsze miał być: miastem na górze, solą dla ziemi i światłem dla świata. Jezus chce zachować tę Bożą ekonomię, zwracając się najpierw do Izraela, by go na nowo zgromadzić i wyjaśnić mu dogłębnie i z autorytetem Mesjasza święte Boże Prawo. Ale Izrael się ociąga i wcale nie jest skory do słuchania. Wiara tych, dla których najpierw przeznaczona była Ewangelia jest wątła, pełna rezerwy, gdy tymczasem Jezus ciągle napotyka pogan, których wiara musi zdumiewać: jest zdecydowana i mocna. Jest to wiara, której nic nie jest w stanie zniechęcić, wiara mimo wszystko i wbrew wszystkiemu. Jedną z takich osób spoza Izraela jest ta kananejska kobieta.

Chłodna początkowo odpowiedź Jezusa na jej prośbę wcale jej nie zniechęca. Nie oburza się, nie unosi dumą. Nie ma tu żadnej ciętej riposty, nie ma pretensji, nie ma agresji. Jest pokorne uznanie, że to, o co prosi, jest łaską, która się jej nie należy. Taką postawę Jezus nazywa „wielką wiarą”. Ta wielka wiara każe jej wołać, a nawet krzyczeć za Jezusem. I wielkość tej wiary rozsadza wszelkie ramy. Kobieta kananejska, rzec by można, idzie na skróty i ta determinacja sprawia, że jej prośba zostaje spełniona. Niedościgły dla nas wzór prawdziwej, zdecydowanej – po prostu wielkiej wiary …

Ks. Marian Machinek MSF


MYŚL  TYGODNIA

Dopóki wpatrujemy się w Pana,
Jemu bezwarunkowo ufamy,
dopóty nic nam nie grozi.
Wtedy niesie nas nasza wiara.