|
|
|
12 lipca 2026 – XV Niedziela Zwykła |
|
Jest takie ryzyko, że ziarno słowa Bożego pada na nie najlepszy grunt naszych serc. Potrzeba z naszej strony sporego wysiłku i wytrwałości, żeby do swego życia słowo Boże i je zachować. Czasem może nam się wydawać, że kiedy Bóg do nas mówi, to jakby „rzucał grochem o ścianę”… Ale jest też Jego obietnica, którą przypomina nam Izajasz: „Słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do mnie bezowocnie, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”. Święty Brunon Bonifacy z Kwerfurtu, biskup - patron Diecezji Łomżyńskiej
Komentarz do pierwszego czytania Izajaszowe czytanie, stanowiące tło dla Jezusowej przypowieści o siewcy, powstało około 550 lat przed Chrystusem. Wiedza o świecie, co oczywiste, była wówczas inna niż nasza, także w tym, co dotyczy zjawisk naturalnych: deszczu, śniegu i ich pochodzenia. Ale w tekście tym nie chodzi wyłącznie o wiedzę, ale przede wszystkim o mądrość płynącą z wiary w Boga, który stworzony przez siebie świat ma w swojej opiece. I nie pozostawia go samego, troszcząc się o jego wzrost. Prorok Izajasz obraz nawodnienia ziemi i roślin przez deszcze i śniegi, porównuje do skuteczności słowa Bożego. Tak jak deszcze i śniegi nawadniają glebę, podtrzymując wegetację, użyźniają i zapewniają urodzaj, tak słowo Boże zasiane w duszy człowieka daje życie. I nigdy nie pozostaje bezowocne. Użyty tu hebrajski termin dabar oznacza zarazem „słowo” oraz „czyn, działanie”. Za takim znaczeniem kryje się ważna idea: słowo ma wielką moc – słowem można zranić bardziej niż mieczem, ale i zbudować lepiej niż z cegieł. Boże słowo ma moc stwórczą (Bóg mówi i się staje), ale i moc zbawczą. Bóg poprzez swoje słowo może zmieniać świat i życie każdego z nas. Tylko jaki plon wyda ono w nas i jak na nie odpowiemy?
Komentarz do drugiego czytania Rozdziały 5-8 Listu do Rzymian opowiadają szeroko o teraźniejszości i przyszłości ochrzczonych. Perykopa, stanowiąca dziś drugie czytanie, to sam koniec argumentacji Pawła, w którym Apostoł skupia się na temacie obecnych cierpień i przyszłej chwały. „Sądzę, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić” – pisze. Piękna teologia ukazuje, że na odkupienie i wybawienie Boże oczekują nie tylko ludzie, ale całe stworzenie, które „jęczy i wzdycha w bólach rodzenia”. Tak, jak tajemnica cierpienia dotyczy zarówno człowieka („my sami, którzy posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując przybrania za synów”), jak i świata (na przykład zwierząt), tak i tajemnica odkupienia dotyczy zarówno człowieka, jak i całego stworzenia. Dla Pawła, tak jak wcześniej dla Izajasza w pierwszym czytaniu, ważne jest, że Bóg troszczy się o całość swojego stworzenia, nie pozostawiając go bez opieki. Odnowa duchowa ludzkości nie może nie mieć wpływu na cały świat, który przeznaczony jest do tego, by stać się kosmosem, mającym swoje miejsce w chwale dzieci Bożych.
Komentarz do Ewangelii
Treść przypowieści o siewcy, doskonale znana, odwołuje się do równie znanego obrazu. Choć jej znaczenie dziś wydaje się nam dość oczywiste, uczniowie proszą Jezusa o jej objaśnienie, które pojawi się w Mateuszowej ewangelii nieco dalej. Nawiązując do dzisiejszego pierwszego czytania, można powiedzieć, że Słowo Boże jest jak ziarno. W Izajaszowej wypowiedzi, to ziarno Słowa nie może zostać bezowocne. W przypowieści Jezusowej ten obraz jest jakby rozwinięty: owoc ziarna Słowa może być różny, w zależności od okoliczności życia, w której się znajdujemy, w zależności od naszego przygotowania i otwarcia, a nade wszystko w zależności od wiary i zawierzenia Bogu. Są tacy, do których owo ziarno nie trafi i pozostanie bezowocne: jeśli trafi na drogę (gdzie wydziobią je ptaki), na ziemię skalistą (gdzie szybko wzeszły, ale powysychały, bo nie miały korzenia), między ciernie (gdzie ciernie zagłuszają Słowo). Jeśli jednak Słowo trafi na podatny grunt – wyda owoc, choć owoc będzie różny: stokrotny, sześćdziesięciokrotny, trzydziestokrotny. Ten plon jednakowoż ukazuje tryumf królestwa, nawet mimo sprzeciwu i trudności, jakich Jezus i Jego uczniowie zaczęli doświadczać. Obraz wzrostu, rozwoju królestwa będzie zresztą tematem także kolejnych Jezusowych przypowieści. O stępiałych uszach i zamkniętych oczach Zapewne wielokrotnie już rozważaliśmy Jezusową przypowieść o siewcy. Próbowaliśmy odszukać siebie samych w opisie tych różnych miejsc, na które pada rozsiewane przez rolnika ziarno. W przypowieści Jezusa glebą jest ludzkie serce. Może ono być jak droga, na której z powodu nieustannego ruchu nic nie ma szansy wyrosnąć; może być jak skała, w której nic nie zapuści korzeni; może być oplecione chwastami i cierniami trosk, które uniemożliwiają rozwój Boskiego ziarna; ale może być też ziemią żyzną dla Bożego słowa. I to jest niewątpliwie właściwy trop.
Warto zatem zapytać nie tylko o to, jaką glebą dla Bożego ziarna jest dzisiaj moje serce, to moje osobowe centrum, te głębiny mojej samoświadomości, w których podejmuję najważniejsze życiowe decyzje i gdzie rozstrzyga się to, jakim człowiekiem jestem. Warto zapytać także, jaką glebą się moje serce staje? Czy dzisiejsza żyzna gleba mojego serca nie twardnieje właśnie dlatego, że moje duchowe uszy są coraz bardziej stępiałe od nadmiaru bodźców i medialnego hałasu, a moje duchowe oczy tracą ostrość widzenia, bo pozwalam się oszołomić tym, co pstre i pociągające? A może wręcz przeciwnie: moje serce, które do tej pory było szczelnie oplecione gąszczem cierni wskutek powtarzającego się: „Dziś nie mam czasu, może jutro, za tydzień, kiedyś…”, odzyskuje swoją klarowność, bo coraz częściej daję Bożemu ziarnu czas, by zakiełkowało i chronię je, by nie zostało przytłumione? Ks. Marian Machinek MSF MYŚL TYGODNIA Bóg szanuje naszą wolność, ale też nie zostawia nas samych z naszą słabością. |